Gdzie po Malbeca? Panel pięciu butelek z popularnych marketów.

Marketowe Malbeci Do Trzech Dych Pl2

Malbec to szczep narodzony we Francji, gdzie długo pozostawał w cieniu innych odmian. Prawdziwy dom znalazł za oceanem, w Argentynie. To tutaj u podnóża Andów pokazał swój prawdziwy potencjał, stając się najważniejszą odmianą w kraju. Najlepsze Malbeci są potężnie zbudowane, o głębokim smaku i aromacie, długowieczne. Stanowią świetną alternatywę dla fanów na przykład Caberneta, czy bordoskich blendów, nie tracąc swojego oryginalnego charakteru. Często są też, co ważne dla nas, po prostu tańsze.
Chociaż coraz częściej wybierany przez gości restauracji i winebarów, Malbec przez najpopularniejsze markety jest traktowany po macoszemu. Wybór jest niewielki, zwłaszcza w porównaniu do innych nowoświatowych gwiazd. Nierzadko to wyłącznie jedna pozycja ukryta w gąszczu Carmenere z Chile, Australijskich Shirazów, a nawet kilku Pinotagów z RPA. Sprawdzamy, czy te, które znajdziemy na półkach, są warte naszych i Waszych złotówek.


-------------------------------------------------------
Misterio Malbec 2018
18,99 zł
Biedronka
Czerwone, półwytrawne
Argentyna

Na pierwszy ogień w naszych kieliszkach Malbec w rzadko spotykanej wersji półwytrawnej. 
Co nas zainteresowało na etykiecie to sugestie kulinarne - wino rzekomo sprawdza się w połączeniu ze "stekami, kuchnią włoską i chińską". Zastanawia mnie, jaki ciąg decyzyjny zatwierdził ten opis - ktoś go wszak musiał napisać (wziąć zapewne za to pieniądze), a ktoś zaakceptować. No nic, już nie mogę się doczekać połączenia półwytrawnego malbeca z sajgonkami albo carbonarą.
Nie zrażając się mało precyzyjnymi poradami kulinarnymi z etykiety, przejdźmy do samego wina:

W nosie słodko. W aromacie więcej ciemnych, niż charakterystycznych dla malbeca czerwonych owoców - mamy likierową wiśnię (wspomniałem już, że jest słodko?), trochę porzeczki, owoce nie są świeże i soczyste, raczej pachnie to gumą balonową o smaku "owoce leśne". W tle szczypta słodkich odbeczkowych nut wanilii. 

W smaku zdecydowanie półwytrawne, z wygładzoną kwasowością i taniną, z krótkim finiszem i smakiem dojrzałych porzeczek. 

Do bólu komercyjne, nudne, off-dryowe młode wino mające zadowolić szeregi ciotek i tych, co wina nie lubią. Znajdzie zastosowanie na wielu stołach, jestem tego pewien. Ale nie na naszym. 
Półwytrawność - to jest jego słowo klucz i zaleta, na której, oprócz śmiesznej etykiety i modnej nazwy "malbec", chce budować sukces. Można kupić, pewnie, jest tanie i nie wykrzywia ust kwasem ani taniną. Ale można też kupić obojętnie co innego.

2/5

-------------------------------------------------------
Cimarosa Malbec Argentina 2017
18,99 zł
Lidl
Czerwone wytrawne
Argentyna, Mendoza


Kolejna lidlowska Cimarosa, tym razem Malbec z Mendozy- firma ma w portfolio wina z niemal wszystkich nowoświatowych kierunków, więc nie mogła olać tej coraz modniejszej, także w Polsce odmiany. Jak Cimarosa potraktowała winiarską dumę ojczyzny Messiego i Maradony?

Na wstępie zaznaczmy - na początku wino jest zamknięte na cztery spusty, ale kilka minut w kieliszku wystarcza za klucz. Cierpliwość wynagradza nam słodkawym zapachem malinowej Mamby, który ustępuje miejsca aromatom jeżyny, jagody i granatu. Znajdziemy też trochę wanilii i zielonych łodyg kwiatów. Największy zarzut to nietrwałość - po chwili intensywnego życia nos umiera i tyle go widzieli.

W ustach uderza kwasowość, jest naprawdę spora i świdrująca. Przebija się łodygowa goryczka - to nie wada, raczej cecha Malbeca, choć niektórzy początkowej intensywności tego smaku nie zdzierżą. Tanina ochoczo ściąga skórę z warg, ale nie jest przesadzona ani szorstka. Owoce to głównie jeżyny i śliwki, można doszukać się mlecznej czekolady i kakao. Finisz nie trwa wieki, ale krótkim go nie nazwiemy. Niech będzie, że średni, przy tym pikantny i momentami niestety minimalnie metaliczny.

Wyjaśnijmy sobie od razu, że to nie jest wino do czilu na tarasie. Zdecydowanie potrzebuje kawałka mięsa, albo wyrazistego sosu, żeby miało sens. Zbyt hardkorowe i kanciaste na picie z gwinta nad jeziorem, ale do steka czy karkówy z grilla ciężko będzie znaleźć w tej cenie coś lepszego. Mając to na uwadze, trzeba przyznać, że Cimarosa znowu się broni. Minus za znikający zapach.

3,5/5

-------------------------------------------------------
Los Haroldos Malbec 2017
28,99 zł
Żabka
Czerwone, wytrawne
Argentyna, Mendoza

Żabkowa propozycja Malbeca stawia na prosty, czysty design etykiety i elegancką butelkę. Czy to tylko zmyłka, czy w środku kryje się coś dobrego? Prezentujemy wnioski po wypiciu Mendozy dostępnej w wielu miastach niemal na każdej ulicy.

Nos jest średnio intensywny, przytulny i trochę słodki. Ciemna śliwka w czekoladzie i jeżyny to pierwsze, co przychodzi na myśl. Zapach jest jeszcze świeży, przyjemny, wręcz upajający. Dodatek tlenu uwalnia nutkę mielonego pieprzu i zielone aromaty przypominające rośliny doniczkowe z balkonu babci. Całość jest zdecydowanie apetyczna i zachęcająca do dalszej eksploracji.

Smak ma świeżutki i zdaje się, że powinno jeszcze poleżeć kilka wiosen, żeby osiągnąć szczyt formy. Mleczna czekolada, czerwone porzeczki i maliny to podstawowe skojarzenia; jest cynamon, licowana skóra i “malbekowa”, zielona, ładnie wkomponowana gorycz. Kwasowość wyważona, podobnie jak gładka i delikatna tanina. Wino jest solidnie zbudowane, pewne siebie, ale nie męczące. Pozostawia raczej krótki, waniliowo-czekoladowy posmak z nutą pikanterii- dla jednych będzie świetny, innych znuży znaczna słodycz. Nam się podoba.

Zabawne, popowe wino. Tak powinien smakować Malbec w okolicach trzydziestu złociszy. Wszystko jest na swoim miejscu, ale warto poczekać, aż będzie dojrzalsze - więcej głębi, niuansów i byłaby maksymalna ocena. Ale i tak jest dobrze. Me gusta.

4,5/5

-------------------------------------------------------
Santa Ana Argentina Malbec 2018
23,79 zł
Carrefour
Czerwone, wytrawne
Argentyna

Znalezisko z Karfura nie informuje nas, skąd dokładnie pochodzi, wychodzi z założenia, że szczep i kraj to wystarczające dla nas informacje. Niech mu będzie. Pijemy je jako zółtodzioba, ledwie co zabutelkowane. Co nam pokaże ten świeżak?

Aromat wściekle intensywny, trochę mydlany i alkoholowy. Nuty konfitury z malin i śliwek, obecna charakterystyczna czekolada i fiołki. Uderza od początku z półobrotu, nie bawi się w niuanse i chociaż momentami intryguje zadziornością, to częściej drażni etanolem i sztucznością.

W ustach taki trochę osiedlowy Sebix; ciało jak na Malbeca cherlawe, ale próbuje nadrobić agresją. Kwas i taniny wybuchają w ustach jak mina przeciwpiechotna i robią dużo zamieszania. Pod nimi kryje się czarna porzeczka, malina i żurawina. Finisz to goryczkowo-porzeczkowe mgnienie oka, spływając po gardle mocno rozgrzewa.

Santa Ana na pewno ma charakter, ale wbrew nazwie nieco złośliwy. Znajdą się fani takiej punkowej bezpośredniości. Jednak dla większości będzie słabo zbalansowana, wręcz wulgarna, trochę niechlujna i bez grama klasy. Bądźcie z nią ostrożni.

1,75/5

-------------------------------------------------------
Viajero Malbec Reserva Privada 2017
15,99 zł
Lidl
Czerwone, wytrawne
Chile, Central Valley

Choć to szczep jednoznacznie kojarzony z Argentyną, za Malbeca bierze się też jej mniejszy sąsiad z zachodu, Chile. Jak się udał w lidlowskim wydaniu? 

Nos nie zwiastuje rewelacji. Niezbyt dziarski, porzeczkowo-łodygowy, z przebijającym się nieśmiało słodkim tytoniem i mokrą ziemią, momentami czuć obórkę. Wszystko jednak wieje nudą i rezygnacją.

W ustach skojarzenia z Hortexem porzeczkowym. Słaba koncentracja i dość wątłe ciało, gdyby nie typowa gorzkawość, ciężko byłoby zgadnąć, że to Malbec. Taniny raczej oschłe, choć nie ma ich szczególnie wiele. Krótki, patykowy finisz dopełnia obrazu ogólnej nijakości.

To proste, masowe wino, wlane na parę sekund do beczki w desperackiej próbie nadania mu powagi. Nieudanie, warto wspomnieć. Kiedyś się mówiło, że to takie wino “codzienne”, ale doskonale wiemy, że całkiem obok na półkach stoją ciekawsze opcje, wcale nie droższe.

Fajnie, że Chilijczycy robią Malbeca. Ale tego w Lidlu nie ma po co kupować.

1,5/5

Zobacz koniecznie