Wina bezalkoholowe - z czym to się je? Test nowości z Winnicy Lidla.

Winnica Lidla Bezalkoholowe Do Trzech Dych Pl2

Wina bezalkoholowe – z czym to się je? Test trzech pozycji z Winnicy Lidla.

W obecnym czasie, gdy trwa absolutny boom na piwa bezalkoholowe, temat win bez procentów absolutnie raczkuje. Gdzie leży tego przyczyna?
Wino nie pełni, tak jak piwo, funkcji chłodząco-nawadniających, raczej nikt nie wpada na pomysł strzelenia sobie winka po meczu w piłkę albo do koszenia trawnika. Po wino nie sięgamy też, żeby nas odpowiednio szybko sponiewierało (od tego jest wóda ;) ). Po wino sięgamy, ponieważ je uwielbiamy. Jego smak, zapach i to, jak dobrze dobrane potrafi zmienić banalny posiłek w prawdziwą ucztę.

Czy wina bezalkoholowe dadzą nam choćby cząstkę tej przyjemności? Czy będą smakować jak prawdziwe wino, czy może też to jakaś bujda, soki winogronowe? Zaawansowane metody produkcji (tym was nie będziemy zanudzać, w każdym razie z „normalnego” wina jakimiś czarami usuwają alkohol, ciekawych odsyłamy do wujka Google) każą być dobrej myśli. Ale wiecie jak jest – ufaj, ale sprawdzaj.

Czy jest alternatywa dla tych, którzy z jakiś względów nie piją alkoholu, by umilić sobie posiłek, czy lepiej nie psuć sobie smaka i pozostać przy lemoniadzie? Sprawdźmy na przykładzie win z Winnicy Lidla.

========================================
Wspólny problem tej serii win jest jeden – grafika. Etykiety wyglądają jak gotowe naklejki do win domowych dostępne na allegro. Do tego te wielkie „de-alcoholised white wine-based drink” na etykiecie. No hej, jak już pije substytut, to chociaż butelką moglibyście mnie trochę pooszukiwać. Bo te od razu wzbudzają w nas wrażenie picia czegoś gorszego.
------------
Chardonnay Bezalkoholowe Do Trzech Dych Pl 3
Chardonnay de-alcoholised

19,99 zł
Winnica Lidla
Białe, półsłodkie, bezalkoholowe

Wino pachnie całkiem intensywnie, ale niezbyt przyjemnie. Czuć kwaśne zielone jabłko, cytrynę, ale taką, która poleżała już trochę i strach ją wrzucić do herbaty oraz nutę słodkiego soku winogronowego marki Hellena. Aromat kojarzy się z winem, które zdecydowanie za długo postało otwarte. Średniawka.

W ustach o dziwo wyraźna kwasowość, słodycz wyczuwalna, ale nie daje rady jej skontrować, a brak ciała i alkoholu sprawiają, że nic jej nie niesie, przez co jest ona drażniąca i bardziej przypomina uszczypnięcie od soku z cytryny niż od świeżego chablis. Smak na podniebieniu to przede wszystkim słodkie jabłko i cytrusowa lemoniada.

Ciężko ocenić to wino – w teście smaku w ciemno nie jesteśmy pewni, czy zidentyfikowalibyśmy je jako wino, czy jako inny napój. Jeśli ktoś baaardzo tęskni za kieliszkiem białego, to w przypływie dobrego humoru może znajdzie w nim jakąś przyjemność. Jeśli jednak dziś nie możemy sobie „golnąć”, ale nadrobimy za parę dni, to polecamy wstrzemięźliwość. I lemoniadę.

2/5

--------
Chardonnay Bezalkoholowe Do Trzech Dych Pl 2
Sparkling chardonnay de-alcoholised
19,99 zł
Winnica Lidla
Białe musujące, półsłodkie, bezalkoholowe

Aromat z kieliszka wydostaje się ledwo-ledwo, po paru głębszych wdechach możemy rozpoznać w nim skórkę cytryny, zielone jabłko, garść nut słodkich owoców. Nie jest zły, jest to niewątpliwie aromat znany z klasycznego wina. Całkiem świeży, nie mdlący ani przesadnie cukierkowy. Z tym że cieniutki jak finał Gry o Tron.

W ustach sporo słodyczy, kwasowość stara się ją kontrować i do którejś rundy nawet nawet jej to idzie, ale w końcu musi uznać wyższość rywala. Smak jest dość prosty, podobnie jak nos – cytrynka (oliwka, tomato… ;) ) i zielone jabłko. Bąbelki pomagają mu rozepchać się trochę po naszych ustach, przez co mamy wrażenie ciut lepszego ciała wina.

Fajnie, że zachowali balans – wino nie jest przesadnie słodkie, kwasowość i bąbelki odświeżają usta, smaki i aromaty nie są może spektakularne, ale znane i lubiane. Jeśli nie możecie sobie pozwolić na procenty, a najdzie was pieruńska ochota na wino – możecie spróbować się nim oszukać. Daje radę.

3,5/5

----------
Cabernet Bezalkoholowe Do Trzech Dych Pl 3
Cabernet Sauvignon de-alcoholised
19,99 zł
Winnica Lidla
Czerwone, półsłodkie, bezalkoholowe

Aromat soku malinowego jest tu nutą absolutnie dominującą – słodki, soczysty, ale jednak do bólu jednowymiarowy i nie do końca „winny”. Odurzeni tym malinowym szaleństwem nie potrafimy zdefiniować innych nut, więc idziemy dalej.

W ustach słodziutko, kwasowości tylko uszczypnięcie w absolutnym tle. Smak kompotu z malin i jeżyn. Bardzo płaski i jednowymiarowy, ciało jest ulepione z cukru, a taninę trzeba sobie wyobrazić.

Nie pasuje nam to wino. Nie wypełni pustki w sercu żadnego Winomana, który tęskni za kieliszkiem czerwonego. A jak lubicie kompoty, to zajrzyjcie do spiżarni babci – tam są dopiero cuda.

1,5/5

Zobacz koniecznie