WINO W NIEDZIELĘ BEZ HANDLU? CZĘŚĆ III - STACJA LOTOS

Wina Na Niedziele Bez Handlu Lotos Do Trzech Dych Pl3

Niedzielne popołudnie, piękna pogoda, zbieramy się na proszonego grilla na działce cioci Krysi. Jeszcze tylko po drodze wjedziemy po jakąś elegancką flaszeczkę i... Psia krew! Dziś niedziela bez handlu! No i co teraz? W domowym barku po weekendzie hula tylko wiatr...

WINA NA NIEDZIELĘ BEZ HANDLU - CZĘŚĆ III - Stacja Lotos

Dziś sprawdzamy, czy na jednej z większych sieci stacji paliwowych dostaniemy wino, które wypijemy z przyjemnością, ale nie doprowadzi nas na skraj bankructwa. W końcu zakup najszlachetniejszego z trunków na stacji wydaje się ostatecznością. Dla tych z Was, którzy znajdą się w tej niekomfortowej sytuacji, poświęcamy swoje gardła i złotówki, by przekonać się, czy wizyta na Lotosie ma w ogóle sens.


***BIAŁE***


-------------------------------------------
Toscana Bianco

29,99 zł
Białe, wytrawne
Włochy, Toskania

Wino anonim. Producent się nie przedstawia, nie podaje rocznika, użyte szczepy to tajemnica.
Cena niemal przekracza nasz założony budżet, a powszechnie wiadomo, że stacje paliw lubią skroić z desperatów. Czy warto je kupić na Lotosie, kiedy wszystko zamknięte i nie ma innych opcji?

Zapach zaraz po otwarciu średnio intensywny, daje kwiatem bzu, egzotyką typu mango i ananas, ale wywala się po pierwszym kontakcie z tlenem i niemal znika. Pozostaje zjawa aromatu przejrzałych cytryn, kwaśnych jabłek i mokrej kredy tablicowej. Może nie śmierdzi okropnie, ale nie daje za grosz przyjemności. 

W ustach przypomina kupaż soku z cytryny i nadgniłych jabłek. Smak nie jest szczególnie intensywny, ale w tym przypadku, to dobrze - wino jest na granicy pijalności i mocniejsze doznania sprawiłyby, że byłoby zwyczajnie okropne. Gorzko-kwaśny finisz sprawia, że od razu chcę się umyć zęby, a najlepiej wziąć długi prysznic dla pewności. 

Za słabe i za drogie nawet do gotowania. Nic dziwnego, że nikt się pod nim nie podpisuje, też bym się wstydził. Wniosek: omijać zamaszystym łukiem.

1/5

-------------------------------------------
Aurvin Premium Quality Pinot Grigio

19,99 zł
Białe, półwytrawne
Mołdawia, Vulcanesti

Wina mołdawskie kojarzą się z epoką słusznie minioną, ewentualnie dolną półką w monopolach. Coraz częściej są jednak doceniane nie tylko za niskie ceny, ale także za jakość, zwłaszcza w segmencie słodkim i półsłodkim. My trochę przekornie sprawdzamy wariant  półwytrawny z Lotosu.

Szokująco słodki i aromatyczny nos. Czuć dojrzałe gruchy, słodkie jabłka i nektarynki w akompaniamencie kwiatowej rabatki, migocą nuty wody różanej. Zasadniczo przyjemny i całkiem nieźle złożony, pomimo słodyczy nie jest mdły, nie męczy buły. Wady? Wydaje się trochę sztucznie landrynkowy i perfumowany jak dział damski w Rossmanie.

W ustach zmiana tonacji: pierwsza uderza cytrusowa, lekko szczypiąca kwasowość, później niestety mało apetyczna goryczka, jak po rozgryzieniu kilku pestek jabłka. Największy zarzut to brak równowagi, tutaj każdy sobie rzepkę skrobie. Niemniej po lekkim falstarcie przyjemnie orzeźwia, a cukier resztkowy ładnie się komponuje i tonuje kwasotę. Finiszuje całkiem długo, soczyście, przed oczami wyraźnie staje kruche, kwaśne jabłko. Za to spory plus. 

Ogólnie nie ma dramatu. Brakuje momentami balansu, ale ma swój charakter, nie jest byle jakie, a ciekawy zapach na pewno znajdzie swoich fanów. Cena, jak na stację paliw, bardzo w porządku. W niedzielę bez handlu bezpieczny wybór.

3/5

-------------------------------------------
Portada Medium Sweet 2018

29,99 zł
Białe, półsłodkie
Portugalia

Portadę w różnych wersjach kolorystycznych i smakowych można znaleźć co jakiś czas w mniejszych marketach. Także Lotos pokusił się o włączenie opcji półsłodkiej do swojej oferty. Jak się sprawdzi rocznik 2018 tego popularnego wśród rodaków wina?

Nos zaskakuje, ale nie jest to pozytywne zdziwko. Po prostu zdaje się, że nawet szkło kieliszka ma wyraźniejszy aromat. Po długim kręceniu i zwichnięciu nadgarstka, wyczuwamy nieśmiałą, słodkawą mgiełkę podobną do żółtej gruszki i mocno dojrzałej brzoskwini. Na tym etapie pojawiła się teoria, że wino jest zwietrzałe, ale nowa butelka nie wniosła nic nowego.

Smak kojarzy się z  ananasem w puszce, dosłodzonym tanim miodem. Jest mdły, bardzo słodki i nie zrównoważony absolutnie w żaden sposób.

Portada jest na styku słodkiego połowicznie z całkowicie słodkim winem. Cukier jest jego najważniejszym składnikiem, wszystko inne gra pod jego dyktando. Można dostać wiele lepszych, ciekawszych półsłodkich i to najczęściej nie w tak absurdalnych cenach.

1/5

-------------------------------------------

***CZERWONE***

-------------------------------------------
Gran Seleccion Cabernet Sauvignon

25,99 zł
Czerwone, półwytrawne
Hiszpania, Valencia D.O.

Półwytrawny Cabernet Sauvignon to raczej nieoczywisty pomysł jak na winiarzy Starego Świata. Ale może to błysk geniuszu Hiszpana i za 26 złociszy na Lotosie dostaniemy coś ekstra?

Nos to nalewka porzeczkowa i wiśnie w likierze. Czuć szczyptę czarnego pieprzu, za kulisami przemyka nuta grafitu. Intensywność początkowo średnia z minusem, a im głębiej w las tym mniej czujemy owoc, który przykrywa pieprz, laska wanilii, zapach tartaku. To nie symfonia, ale fajny, popowy kawałek.

W ustach jest rzeczywiście półwytrawne, cukier jest elegancko wkomponowany. Przypomina sok wiśniowo-porzeczkowy z lekko dżemowatym posmakiem. Tanina jest raczej dzika i sucha, trochę drażniąca. Większa kwasota by nie zaszkodziła, a pomogłaby zrównoważyć trunek. Ciało pręży spore muskuły. Finisz jest mocno taniczny, raczej krótki i słodkawy, trochę tylko mdły.

Target na to wino na pewno się znajdzie, ale nie jest to chyba duża grupa. Wybierajcie je z namysłem- nawet jeśli lubicie półwytrawne, uważajcie na męczącą taninę. Jeśli lubicie taniczne- musicie przymknąć oko na sporą słodycz. To nie jest kompletna porażka, ale kilka złotych mniej powinno kosztować. No, ale to w końcu wino ze stacji.

2/5

-------------------------------------------
Macedonia Vranec
19,99 zł
Czerwone, półwytrawne
Macedonia

Litrowa flacha, lapidarna etykieta, szczep bliżej zapewne nieznany przeciętnemu Andrzejowi czy Magdzie, do tego z kraju mniejszego niż mazowieckie. Cena - ledwie dwie dychy i to na stacji paliw, czyli synonimie zdzierstwa. Jak wypadnie w naszym teście macedoński Vranec, znaleziony na półkach Lotosu? 

Nos budują jeżyna, czarne i czerwone porzeczki, wiśniowa Bakoma, ale najwięcej frajdy daje deserowa czekolada, która przebija się coraz mocniej z każdym obrotem w kieliszku. Aromat uzupełniają dętkowo-naftowe nuty, nadając pazura - chociaż niektórzy stwierdzą, że to wada. Dla nas jednak pierwsze wrażenie bardzo spoko. Trochę niespodziewanie, będąc tak całkiem szczerym.

Po pierwszym łyku czar pryska. Atakuje nas z bańki tępa, patykowa tanina, niespodziewana, natrętna kwasowość poprawia z łokcia, a przegotowana konfitura z leśnych owoców to już kop... no wiadomo gdzie. Jest mało przyjemnie, męcząco, a potem kolejny szok - całkiem długi, rozbudowany finisz zostawia eleganckie uczucie ściągania na wargach i posmak jagód oraz gorzkiej bombonierki.

Zabili nam ćwieka Macedończycy. Wino na pewno nie jest nudne, ma kilka twarzy i toporny, ale jednak, charakter. To taki badboy- niektórych przestraszy, inni będą robić maślane oczy.

Jeśli jest po jedenastej, lubisz tanio i dużo, długo wąchasz i szybko przełykasz, a skręcające taniny to Twoja para kaloszy- bierz.  W przeciwnym razie możesz się efektownie rozczarować.

2,5/5

-------------------------------------------
Paxis Medium Dry Lisboa 2017
29,99 zł
Czerwone, półwytrawne
Portugalia, Lisboa

Portugalskie wino święci triumfy w Polsce za sprawą dyskontu z bożą krówką w logo. Na Lotosie znajdziemy półwytrawny mix Tinta Roriz (znanego bardziej jako Tempranillo) i Caladoc, mieszańca, dziecko z próbówki Malbeca i Grenache, narodzone ledwie 60 lat temu. Próbujemy, czy jest sens zajechać na stację po ten wynalazek.

W nosie znajdziemy dojrzałe truskawki, sporo konfitury z malin, wyraźną wanilię, kakao, w tle kwiatowe refleksy. Zapaszek jest średnio intensywny, dla niektórych będzie na pewno zbyt slodki i duszący, inni stwierdzą, że spoko. Niestety, alkohol zachowuje się jak słoń w składzie porcelany, mógłby być lepiej wkomponowany w tę układankę.

Ma sporo cukru, wyczuwalne, agresywne taniny, mało kwasu, dość atletyczne ciało. Nie jest niedobre, ale jednowymiarowe i płytkie jak brodzik dla maluchów. Szorstkie garbniki mają za cel to ukryć, ale nie z nami te tanie numery. Króciuteńki finisz zostawia posmak czereśni i etanolu.

Dziwna koncepcja. Jakby winiarz nie był pewien, w którą stronę pójść. Takie wino eksperyment. Można wypić, pewnie, nie jest odpychające czy nie do przełknięcia. Ale na bogów, nie za trzy dychy.

2,5/5

-------------------------------------------
Varsanyi Pinceszet Egri Bikaver 2017

17,99 zł
Czerwone, wytrawne
Węgry, Eger

Królestwo Tokaju, Węgry, znane są jeszcze z jednego wina - Byczej Krwi z Egeru. W swojej najlepszej wersji to olbrzymie, mięsiste wino z potężnymi taninami. Jego drugie oblicze to sikacz z dolnej półki, relikt głębokiej komuny. Którą wersję znajdziemy na Lotosie?

Pierwsze wdechy nie zwiastują cudów za 18 złotych, ale nie jest źle. Soczyste wiśnie to pierwsze skojarzenie, jest lekki aromat dymu, słodkich powideł. Może się podobać, ale jest lekko duszący, kto spodziewał się kompleksowości, to cóż... może zapomnieć.

Bardzo świeża wiśnia, trochę przedwcześnie zebrana to najważniejszy element w ustach. Chyba taki był pomysł na to wino, bo oprócz niej nie znajdziemy tam żadnego ukrytego bogactwa. Kwasowość jest spora, żywa i przyjemna. Ale na pewno to nie kwasior, jakich pełno zwożono kiedyś z bloku wschodniego. Tanina jest wygładzona, wyczuwalna, ale nie namolna. Ciało wbrew hucznej nazwie wieje anemią.

Jak plasuje się ten Bikaver w naszej skali? Na pewno nie daje nam obrazu egerskiego winiarstwa w najlepszym wydaniu. Jest chude jak szkapa i jednowymiarowe, ale też świeże, szczere i nie udaje lepszego niż jest. W niedzielę niehandlową dobra opcja dla nielubiących wydawać milionów monet.

3/5

-------------------------------------------
Codici Masserie Primitivo Merlot
29,99 zł
Czerwone, wytrawne
Włochy, Apulia

Polacy kochają wina z Apulii nie od dziś, a już zwłaszcza Primitivo to nad Wisłą prawdziwa gwiazda. Nie dziwota, że na Lotosie też można znaleźć typową, dostojną butlę z grubego szkła. Ustalamy, czy bezrocznikowy, ukochany szczep Polaków wsparty Merlotem, jest wart trzech dych, które sobie liczy duża sieć paliwowa.

Wąchanie jest zdecydowanie przyjemne. Przypomina skórzaną ramoneskę oblaną wiśniowym Tymbarkiem, znajdziemy świeżą śliwkę, fiołki i czekoladę z nadzieniem malinowym, nutę cynamonu. Aromat nie jest tak gęsty i momentami duszący jak większość apulijskich bestsellerów na rynku, ale dużo świeższy i bardziej stonowany. Ani hardcorowi fani tego stylu, ani jego hejterzy nie powinni jednak narzekać - całkiem fajny kompromis.

Jest słabiej zbudowane niż się spodziewaliśmy - te grubaśne butelki zazwyczaj kryją cięższe wina i to niezależnie od jakości. Nie jest to w żadnym razie głos krytyki, ale może być jakimś faktorem przy wyborze flaszki na wieczór. Momentami słodkawe, ale zrównoważone sporą kwasowością, miękka tanina wręcz pieści nasze ryjki. Czereśnie i węgierki to główne skojarzenia w ustach, miłym dodatkiem jest ździebko liści tytoniu. Smak nie należy do szczególnie głębokich, ale Włochom udało się go dobrze zbalansować i jest po prostu smacznie. Finisz nie powala długością, ale jest wyraźny, owocowy i lekko słonawy, zachęca do dalszego chłeptania.

Butla i etykieta sugerują konkretny styl wina, ale jego poszukiwacze mogą być lekko zdziwieni po wyjęciu korka. Biorąc na to poprawkę, nikt nie powinien czuć się skrzywdzony- to smaczna, solidna pozycja skrojona pod wiele gustów. Trzydziestak to uczciwa cena, zwłaszcza, że na stacjach zwyczajowo przepłacamy.

4/5

-------------------------------------------
Le Grand Noir GSM 2016
29,99 zł
Czerwone, wytrawne
Francja, Langwedocja-Roussillon

Langwedocja to region, w którym produkuje się absurdalne ilości wina - w powierzchni nasadzeń to numer jeden na świecie. W tym gąszczu etykiet przy odrobinie szczęścia i cierpliwości można znaleźć naprawdę kozackie pozycje w dobrych cenach. Czy propozycja Lotosu do nich należy, a, co ważniejsze, czy trzydzieści zetek na stacji to uzasadniony wydatek za ten kupaż Grenache/Syrah/Mourvedre?

Pierwszy wdech sprawia, że z uznaniem kiwamy głowami. Zapowiada się naprawdę godnie. Nos jest jeżynowo-malinowy, przyprawiony czarnym pieprzem i lawendą, uzupełniony przez aromaty ziemi i skórzanego paska. Całość ładnie współgra, tworząc nie przytłaczającą, ale w punkt intensywną kompozycję. Nie ma tu mowy o jakimś wielce rozbudowanym, wielowarstwowym bukiecie, ale halo, testujemy przecież do trzech dych! Pamiętając o tym, wrażenia zapachowe oceniamy bardzo wysoko.

Owoce leśne wracają w ustach z rozmachem godnym radzieckiej parady wojskowej. Świeże zioła, jak szałwia i rozmaryn, wpasowują się jak ulał. Na korzyść działa zadziorna, choć trochę słodka tanina. Kwasowość jest ładnie wkomponowana, nadaje balansu i świeżości. Ciało to typowy średniak, ale właśnie takie zdaje się najlepiej pasować do konceptu. Finisz jest zaznaczony, owocowy i przyjemnie kwaskowy.

Żeby nie było: to nie jest wino wielkie, salonowe, o głębi smaków i aromatów sięgającej Rowu Mariańskiego. Ale jest ekspercko zrównoważone, w zasadzie pozbawione wad, przede wszystkim urzekająco apetyczne. Taka sympatyczna gwiazda pop, którą wszyscy lubią, nawet jak na co dzień słuchają rocka. W niedzielę bez handlu warto podjechać na Lotos, jeśli macie ssanie na czerwień i trzy dyszki do wydania.

4,5/5

-------------------------------------------
Marchigue Panul Cabernet Sauvignon Reserve 2018
29,99 zł
Czerwone, wytrawne
Chile, Colchagua

Chile często oferuje porządne wina w dobrych cenach. Za trzydzieści peelenów spodziewamy się intensywnego smaku owoców, bez napinki, ale z charakterem. Czy Lotos wyjdzie naprzeciw naszym oczekiwaniom?

W nochalu wiśniowo-lukrecjowe z dodatkiem czarnej porzeczki, dość intensywne, raczej świeże. Nie znajdziemy tu kolejnych pięter aromatu ujawniających swoje walory, ale zapach jest mocno owocowy i soczysty, o krótkiej przygodzie z beczką świadczy zarys wanilii, cynamonu i skóry.

Całkiem dobrze się to pije - balans jest świetnie zachowany. Odpowiednio kwaśne, skupione na owocach czarnej porzeczki, jagody i czereśni, mocna, ale nie upierdliwa tanina znajdzie wielu fanów. Dodajmy niezłe ciało w wadze półciężkiej i całkiem wyrazisty, owocowo-waniliowy finisz i mamy smakowity przykład nowoświatowej szkoły Caberneta.

W zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Jeśli owocowy, bezpretensjonalny styl Nowego Świata to twoja bajka, do tego nie żal Ci małej fortuny, jaką są trzy dychy, to Lotos ma coś pod Twój gust.

4/5

Zobacz koniecznie