Nazwa/szczep: Balance Pinotage 2010
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Cena:25
Miejsce zakupu: Wino ogólnodostępne
Ocena: ***, polecane
Przyznaję, że z tym winem miałem i mam małą zagwozdkę. Butelka (cała!) ostała się po imprezie żony i czekała na swoją kolejkę. Niestety, dotychczasowe spotkania z tanim Pinotage jakoś nie kończyły się dobrze. Nastał jednak dzień, kiedy w domu została już tylko jedna butelka wina* – coż było robić? Zapatrzyłem się na różowego, z lekka chyba podchmielonego słonia na etykiecie i otworzyłem butelkę.
O dziwo, zapach nie był zły. Na pierwszym planie mocny alkohol, ale pod tym nawet dość przyjemne nuty owocowe. Pysznie może nie pachnie, ale w porównaniu z tym, czego się spodziewałem, jest wcale nieźle. Smak znowu mnie zdziwił. Szykowałem się na garbnikowego-żelazistego kwacha, a tu raczej wino delikatne, lekko owocowe, lekko nawet słodkawe – taki winny odpowiednik soku multiwitamina, dość przyjemny. Po odstaniu i napowietrzeniu smak zmienił się, stał się lekko słonawy z wciąż bardzo delikatnymi garbnikami. Obleci.
I tu pojawiła się zagwozdka – ocenić na 2 gwiazdki, czy na trzy? Smak może nie był jakiś szczególny, ale też nie odstręczał. Sam pewnie drugiej butelki bym nie kupił, ale rozumiem, że może się podobać. Pomedytowałem, a szukając oświecenia wszedłem na stronę producenta. A tam?! Okazuje się, że Balance Wines produkuje też wina fair-trade. Pomyślałem staracie się, albo chociaż próbujecie sprawić wrażenie, że się staracie, macie w zamian trzecią gwiazdkę**. Hough!
Na koniec jeszcze ciekawostka tłumaczeniowa. Twórcy wina opisują jego smak jako zawierający intrygującą szczyptę dębu (an attractive hint of oak), w polskim tłumaczeniu znajdujemy natomiast opis aromatyczne (nuta [...] francuskiego dębu). Tłumaczowi gratulujemy wyrobionego podniebienia, z chęcią też zapiszemy się do niego na kurs odróżniania dębu francuskiego od polskiego, włoskiego a nawet hiszpańskiego. A na serio – Piłeś? Nie tłumacz.
–
** Niech wam rośnie ROI.


2 comments
A. says:
wrz 15, 2011
@ Wiewióra -> Cały czas mam z tym winem zagwozdkę z oceną. I myślę sobie, czy nie jest tak, że ponieważ spodziewałem się żelazistego kwacha, to wszystko co smakowało lepiej, było też automatycznie lepiej ocenione. ;)
Ten Shiraz wygląda nieźle. Muszę sprawdzić.
Wiewióra says:
wrz 15, 2011
Hmm… u mnie kiedyś też Balance wylądował (http://bordowe.pl/wino/balance-shiraz) i był całkiem przyjemny, chętnie bym go jeszcze raz dla sprawdzenia zakupił. Natomiast Balance biały (nie pamiętam z czego robiony) jest niesamowitym słodkim ulepkiem, i chyba tylko i wyłącznie może pretendować jako dodatek do deseru :) Natomiast, skoro mówisz że całkiem niezłe to trzeba będzie kiedyś spróbować ;]