Nazwa/szczep: Famille Castel, Vin de France / Merlot / 2010
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Cena: 20PLN
Miejsce zakupu: Bomi
Ocena: ** dość dobre

To wino odstało swoje w kolejce do recenzji. Butelka została zakupiona w Bomi jeszcze pod koniec maja, kiedy na wina Famille Castel obowiązywała promocja i za cenę 1 flaszki można było nabyć dwie. Drugi Merlot powędrował do Gabriela, tak więc przy odrobinie szczęścia znajdzie się tu niedługo i kontr-recenzja.

Jeżeli chodzi o recenzję samego wina, to niestety, ale nie ma za bardzo o czym pisać. Zapach to połączenie alkoholu i nut owocowych – głównie wiśni. Nie powiem, nawet dość potężny. Do kieliszka zleciały się muszki owocówki z całego mieszkania, które okupowały dotychczas paterę z owocami. Smaku raczej brak – a w zasadzie jakieś garbniki, pod tym jakieś mikre nuty owocowe. Te resztki owocowości uratowały zresztą Merlota z Famille Castel od oceny jednogwiazdkowej. Tyle, przeciętna bylejakość.

Ponieważ o winie nie ma się specjalnie co rozpisywać, przejdziemy do analizy opisu wina, który dostarczył nam lokalny dystrybutor. Gab. nie tak dawno ogłaszał konkurs na najbardziej bełkotliwe opisy na etykietach. Opis Merlota Famille Castel* mógłby śmiało w tym konkursie zdobyć pierwszą notę. Przyjrzyjmy się tej wspaniałej poezji: Wydobycie szerokiego wachlarza barwników oraz komponentów zapachowych z winogron jest możliwe dzięki stopniu dojrzałości osiągniętemu na naszym terroir. Tłumacząc z somelierskiego na polski – wino to ma jakiś kolor i jakiś zapach**, gdyż producenci zebrali ze swych winnic (terroir) dojrzałe winogrona. Chwała im, chciałoby się zakrzyknąć! A teraz, żeby było śmieszniej – użycie do wina z kategorii Vin de France wyrażenia terroir jest co najmniej dyskusyjne. VdF oznacza, że trunek produkowany jest z winogron francuskich, ale nie wskazuje, że zostały one zebrane na żadnym konkretnym terenie/winnicy (terroir). Czyli znowu przekładając z somelierskiego na polski otrzymujemy zdanie: nasza zlewka pochodzi z Francji***. Jeszcze lepiej jest, kiedy dochodzimy do opisu smaku: Dobrze zintegrowane ze wsparciem dojrzałych truskawek i nutą grilla na końcu. Przyznaję, że nie do końca wiem, jak opis ten należy rozumieć, że bez truskawek lepiej do tego wina nie podchodzić? A jak smakuje nuta grilla? Ja w każdym razie jej w tym winie chyba nie wyczułem i może dobrze.

* Co bardziej śmiałych czytelników zachęcam do przeczytania całej strony. Czułem się jak Barańczak pośród Książek najgorszych.

** Z tą opinią nie polemizuję.

*** Ale używamy tu wyrażenia terroir, żeby być bardziej glamour.


 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...