Nazwa/szczep: Morande / Merlot 2008 / Chile
Rodzaj: czerwone, wytrawne
Cena: 30PLN (chyba nawet 32 – ale można negocjować ;))
Miejsce zakupu: 4senses
Ocena **
To był mój pierwszy raz.
I jak to przy takich okazjach bywa – było grubo i długo tego nie zapomne ;)
Kupowałem wino dla syna – takie żeby miał za 20 lat. Kupiłem też sobie – na za 20 lat – bo niby dlaczego mam kupować tylko 1 butelkę ;) I przy okazji postanowiłem zobaczyć czy Jurek Kruk ma w ofercie wina do 30 PLN.
Ale jeszcze wytłumaczenie – wybrałem 4 senses bo jakiś czas temu byłem na kursie prowadzonym przez Jurka. Po tym doświadczeniu zrozumiałem jak można bawić się winem – bez nadęcia, patosu – normalnie. Dlatego 4senses ma stałego Klienta. Obejrzyjcie sobie videoblog 4senses i dekantacje w butelce po mleku – to dokładnie oddaje Jurka i nasze nastawienie do wina ;) I tak samo nie znosimy Carlo Rossi ;)
No i właśnie dlatego postanowiłem zakupy zrobić w 4senses. Niezmiernie miły Pan zasugerował, że jednak do trzech dych to ja tam nie poszaleje, ale że ma całkiem dobrego Merlota za 32, i że te 2 PLN daruje, żeby zmieściło się w 30PLN.
Wziąłem.
Wizulanie pysznisty. Ładna etykieta, a korek rozwalił mnie zupełnie. Czad!
Z namaszczeniem wlałem do kieliszka spodziewając się rewelki – w końcu nie codziennie pijam tak drogie wina… ;)
A tu kwasiorek. Okrutnie zupełnie zamknięte, niepyszne, kwaśne wino bez smaku.
I wtedy przypomniał mi się odcinek videobloga o dekantacji, wiec wyciągnąłem zakurzoną karafkę, przelałem, poczekałem i …
… i dobrze. Wino otworzyło się, odetchnęło i była bardzo ok. D… nie urywa, ale jest zupełnie dobre, przyzwoite. Etykietę ma śliczną.
Pewnie go już nie kupię, bo w 4 senses jest sporo innych butelek do spróbowania (także w okolicach 30 PLN). Na bank będę kupował tam, bo warto – dla klimatu, dla obsługi, dla Jurka, dla win!
Polecam!
PS. Nikt mi nie płacił za te peany!
Choć jakby znalazł się ktoś kto chce zapłacić – chetnie obiektywnie stestujemy co oferuje i napiszemy o tym u nas!




5 comments
zmisiek1 says:
kwi 20, 2011
„Oczywiście wkrótce pojawiać się będą recenzje z kolejnych sklepów :) ”
GAB- nie strasz :)
Coś w tym jest co piszecie, ja swoją przygodę z winem zacząłem dopiero gdy dostałem pracę w takim sklepie :) Wcześniej ewentualnie eksperymenty mojego brata z przydomowa winoroślą (przy okazji-dość udane jak na kujawski klimat).
do wina, tak jak do np.śledzi* trzeba dojrzeć. Pierwsze kontakty z winem sa bardzo ważne, jak ktoś się zniechęci na początku to później …. A przyznam się-ja zaczynałem od carlo rossi :D faktycznie, w porównaniu do tego co piję teraz to rzeczywiście kompocik. Przy okazji-pytanko-bez sprawdzania-ile \cr Różowe ma %? :)
ĄĘ towarzyszy głównie drogim winom. Po prostu część osób które stać na wino za 200-500 zł aspiruje (z moich obserwacji-często niesłusznie) do tzw. wyższych sfer. I to nadaje tajemniczości. Poza tym, w wiekszości filmów widać jak po pierwszym łyku gość rozpoznaje szczep, winnicę, rocznik, stok i pewnie jeszcze strój zbieracza :D Z drugiej strony mamy drobnych pijaczków tłukących „mamroty” po 3 złote flaszka. Powoli zaczyna się przebijać segment d3d dla normalnego konsumenta. W serialach coraz częściej piją wino zamiast łoić wódę (która ma oczywiście zalety-nie wyobrażam sobie oglądać filmu Testosteron przy winie) czy piwo. I dobrze. Wierzę, że zacznie w końcu działać prosty schemat- więcej pijemy wina, importerzy więcej sprowadzają, przy większych ilościach maja wyższe rabaty w winnicach, obniżają ceny na półkach, więc jeszcze więcej pijemy a importerzy…….
gab says:
kwi 13, 2011
Opistokont – co do ceny pełna zgoda. Stad nasza inicjatywa z serwisem dotrzechdych.pl.
Ale jest jeszcze bariera kulturowo – społeczna. Wino jest łączone z czymś wytwornym, wyszukanym. Żeby pic wino trzeba się na nim znać, umieć degustować, umiec opowiadać itp. Wino nie jest takie „proste” dla konsumentów jak piwo np. A przecież można się nim cieszyć bez tej otoczki, bez nadęcia. 4 senses pokazują jak się dekantuje wino w butelce po mleku – to moim zdaniem zdjęcie z wina pewnego sakrum, które dla wielu jest barierą w rozpoczęciu przygody z winem…
Moim zdaniem :)
PS. Bardzo mi miło móc prowadzić debatę na ten temat.
Opistokont says:
kwi 12, 2011
Moim zdaniem ęą nie stanowi w Polsce żadnego problemu, bo większość sprzedawców wina nie byłaby w stanie wykazać zadęcia z racji braku kompetencji.
Są trzy czynniki, które zdecydują o upowszechnieniu się wina w Polsce:
- ceny,
- ceny,
- ceny.
4 senses działa tak jak wszyscy, to znaczy próbuje przerzucić koszty stałe na nielicznych nabywców lepszych win. Nabywcy lepszych win głosują natomiast nogami I kupują za granicą za ćwierć ceny.
gab says:
kwi 7, 2011
Opistokont – może potrzeby nie ma. Jednak jak w tytule to był pierwszy raz :) stąd może moje wrażenia. I jak pewnie zauważyłeś nie chodzi o aspekt ekonomiczny zakupów tam – na ocenę tego przyjdzie czas. Na razie jest to fajna miejscówka, miła, ciepła obsługa, sporo fajnych pomysłów dookoła (np. 4senses.tv). To mnie przekonuje. Dekantacja w butelce po mleku… Dzięki temu wino ma szansę wyjść z piwnic…
I nie ma w tym ksztyny ĄĘ – bo na to mam uczulenie. dostaję krost i piany na ustach ;)
A zresztą – sprawdźcie sami! Jak ktoś był – niech napisze! I tyle!
PS. Oczywiście wkrótce pojawiać się będą recenzje z kolejnych sklepów :)
Opistokont says:
kwi 7, 2011
Moim zdaniem nie ma potrzeby tak słodzić. To sklep jakich wiele. Tak jak wszystkie sklepy w Warszawie charakteryzuje się marżą rosnącą wraz z ceną. Nie publikuje cen w internecie, żeby utrudnić porównania. Pobiera 100 zł za przywilej przyniesienia własnej butelki na degustację.