Nazwa/szczep: Dornfelder Rose / Rheinhessen
Rodzaj: różowe, półwytrawne (chyba..), feinherb
Cena: 11,99
Miejsce zakupu: Lidl
Ocena: *, akceptowalne
Zaczęło się od tego, że nie znam niemieckiego .. i określenie feinherb nic mi nie mówi..
Z zamiłowania do języków obcych postanowiłam sprawdzić – i okazuje się, że jest to bardziej skomplikowane niż podejrzewałam..
Ponoć feinherb znaczy tyle co off-dry, a off-dry znaczy tyle co nie wytrawne i nie słodkie, tłumaczone też jako lekko gorzkie… i bądź tu mądry..
Muszę przyznać, że Dornfelder Rose łączy w sobie te wszystkie słodko-wytrawno-gorzkie smaki.. ciężko jest przez to wydać sprawiedliwy wyrok.. niby smakuje, a za chwilę już mniej..
Łatwiej napisać o smaku – dla mnie przebija się zdecydowanie wiśnia i może trochę przez tę wiśnię czuję jakbym piła nasze polskie tanie wino.. tyle, że z luksusowymi bąbelkami..
Męczę Dornfeldera drugi tydzień.. ponoć zalecane jest (zgodnie z etykietą) skonsumować je w ciągu 3 dni od otwarcia, więc jeśli macie zamiar wypić je sami – 3 dni to za mało.



3 comments
GabrielaKa says:
lis 19, 2010
Z Kierki się zgodzę. Piłam lepsze Dornfeldery, ale ten jest naprawdę w porządku. ;-)
karol says:
lis 15, 2010
wino zmieściło się w kategorii poprawne, więc chyba nie oceniłam aż tak najgorzej… :-)
a że powalczyłoby z nie jednym droższym to na pewno…
kierki says:
lis 10, 2010
No nie, trochę przesadzasz, nie najgorsze to winko. Pozostaje mały posmak sztucznej aromatycznej ściemy ale wino z niejdenym za 30 zł by powalczyło. Jak za tą sumkę za butelkę nie ma na co narzekać.