Do Francuzów po Francuza, czyli wizyta w Carrefourze po dobre, czerwone wino.

Francuskie Wina Carrefour Do Trzech Dych Pl2

Do Francuzów po Francuza, czyli wizyta w Carrefourze po dobre, czerwone wino.

Miejsce - Carrefour. Cel - porządne, czerwone wino. Na prezent. Ma być z tradycyjnego, winiarskiego kraju, najlepiej ze znanego regionu. Tak, żeby już sama nazwa łechtała zmysły. Nie zaszkodzi elegancka butelka.
Budżet - wysoki! Bo wyskubaliśmy naszego maksa, czyli całe 3 dyszki. A co!, kto biednemu zabroni żyć na bogato?
Jak francuski sklep to naturalnie nasze oczy kierują się na półkę z ich rodzimymi winami - z doświadczenia wiemy, że często jest to sensowna strategia (np. o tu --> link). Znaleźliśmy kilka pozycji spełniających założenia. To co, jedziemy z testem.


------------------------------------------------------
La Cave D'Augustin Floren Pinot Noir
31,99 zł
Francja, Alzacja

Pinot Noir z Alzacji to nie jest coś, co często widujemy na marketowych półkach - z tego regionu, bądź co bądź znanego i szanowanego, rządzą wina białe. Ostrzymy sobie więc ząbki i podniebienia. Szczep - legenda, znany region, wino-ciekawostka, flaszka wygląda elegancko - wszystko się zgadza, nawet jak będzie niedobre, to sprzedamy taką bajerę, że obdarowany będzie zadowolony. Ale może nie będzie trzeba nawijać makaronu na uszy?

W nosie daleko mu do znamienitych burgundzkich pinotów, ale ceną też nie zabija, więc nie bądźmy zbyt surowi - dostajemy dość prosty, ale przyjemny aromat czerwonych owoców: wiśni, czerwonej porzeczki, a do tego trochę pestek, szypułek i na granicy autosugestii nuty runa leśnego; to by było na tyle. Intensywność zapachu jest średnia, co pasuje do bezpiecznego przeciętnego profilu aromatycznego. Ot, niedrogi acz przyzwoity pinot jakich wiele. Co dalej?

No nieee... Takich niespodzianek nie lubimy. Jest kwasior na starcie (to jest ok, jak ktoś lubi pinoty, to będzie na to przygotowany), następnie szukamy owocowego kręgosłupa, soczystych wiśni i malin, i tu niestety musimy skapitulować - wszystkie te smaki producent skrzętnie przed nami pochował, zostawiając nam na deser łodygową taninę, akcenty pieprzno-ziemiste i goryczkowy finisz. Wszystko fajnie, dzieje się w tym winie, jest kwasowość, lekkie ciało, tanina, finisz. Jest tylko jeden mankament - jest przy tym mało smaczne.

Dla koneserów ciekawych etykiet i ultrasów pinot noir pod każdą postacią.


2,5/5

--------------------------------
Font Des Prieurs
24,99 zł
Francja, Langwedocja

Langwedocja to duży region na południu Francji produkujący prawdziwe morze wina. Nazwa ta nie budzi może takiego dreszczu emocji jak Bordeaux czy Burgundia, ale może to właśnie tu będzie leżał klucz do rozsądnego ulokowania pieniędzy?

Wino jest certyfikowane jako "vin biologique" - super, jesteśmy w zgodzie z naturą. Nie jest jednak tajemnicą, że uzyskanie takiego certyfikatu kosztuje - czy nie odbije się to na relacji cena/jakość?

W aromacie poza świeżym zapachem malin i wiśni mamy już pierwsze oznaki uprawy biologicznej - akcenty rustykalne. Jest nieco końskiej derki, beczki po ogórkach kiszonych, siana. Nie są to intensywne nuty, ale wystarczająco mocne, żeby zaciekawić wąchającego. Nos dobrze nastroił nas do dalszej konsumpcji, jest świeży, ciekawy i całkiem złożony. Plusik.

Wino jest ciekawe - najpierw dostajemy pobudzenie kubków smakowych w postaci dość mocno zaznaczonej chrupkiej kwasowości, następnie przelewa się przez nasze usta świeży smak czerwonych owoców, malin, czereśni, a finiszujemy bardziej już wiśniowo-pestkowo ze szczyptą czarnego pieprzu. Taniny są obecne, ale okiełznane, przyjemnie dopełniają całość wrażeń. Wrażeń, które nie są może oszałamiające, ale solidne, smaczne i takie, jakich oczekiwaliśmy od młodego francuskiego wina w przyzwoitej cenie. Troszkę więcej ciała i elegancji (bądź co bądź wino jest z grupy szorsto-zadziornych) i byłaby petarda w tej cenie. A tak jest po prostu dobrze. No dobra, nawet dobrze z plusikiem.

3,75/5

----------------------------------------------------
Maison Castel Cotes Du Rhone 2017
29,99 zł
Francja, Dolina Rodanu

Cotes du Rhone - ojczyzna wielkich francuskich win ze słynnym Chateneuf du Pape (wino papieża po stówę za butelkę #pdk) na czele. Nazwa robi wrażenie, chociaż szkoda, że nie ma charakterystycznej dla regionu żłobionej butelki - wzbudza to zachwyt wśród nią obdarowywanych. Cóż, zawartość flaszki musi obronić się sama.

Aromat jest naprawdę w porządku - książkowe młode Cotes du Rhone - mamy tu mix jeżyn, czerwonej porzeczki, wiśni z pestką na pieprzno-ziołowym tle. Szkoda jedynie, że intensywność jest przeciętna i trzeba się sporo namachać kieliszkiem, żeby odkryć te wszystkie niuanse zapachowe.

Wytrawne, kwasowość wkomponowana w całość, nie pcha się na pierwszy plan. Bo na pierwszym planie mamy pełny, wyraźny smak śliwek, wiśni z pestką, czarnego pieprzu, odrobinkę wanilii w tle i garbowanej skóry. Całość wrażeń wieńczy zaznaczona, lecz miękka tanina i przyzwoicie długi finisz z delikatnym rozgrzewaniem przełyku przez alkohol. Smaczne, złożone, zrobione z rozmysłem wino. Zdecydowanie dobrze zainwestowane trzy dychy.

4/5

------------------------------------------
Chateau Moulin De Riba 2016
29,99 zł
Francja, Bordeaux

Już od samego czytania etykiety myśli w naszych głowach szaleją jak małolaty na pierwszej dyskotece - no bo kurczę, Bordeaux! Medoc! - apelacja legenda. Do tego uprawa biologiczna - wow, lepiej być nie może! Z drugiej strony, wiemy, że za takie dobroci winnica musi sporo płacić i gdzieś musi sobie te koszty odbić... A my nie lubimy przepłacać. Czy jest szansa, że za 3 dychy i oni zarobią, i my napijemy się dobrego wina?

Aromat jest przyzwoity, charakterystyczny dla młodych Bordeaux - mieszanka czarnej i czerwonej porzeczki, jeżyna, wiśnia, odrobina skóry i zielonej papryki. Intensywność średnia, przyjemność wąchania średnia plus. Nie jest źle, jedziemy dalej.

W ustach, damn... mogło być lepiej. Kwasowość dość cierpka, mimo 13,5% wino wydaje się wodniste, smaki dają o sobie znak głównie przy finiszu, zdecydowanie brakuje smakowego kręgosłupa, owoc mimo naszych szczerych chęci nie daje się znaleźć, bo szybko na jego miejsce pcha się drętwa, łodygowa tanina i gorzkawy finisz. Jeśli ktoś ocenia wino tylko pod względem parametrów i lubi znane nazwy na etykiecie, to być może je zaakceptuje. Dla walorów smakowych - zdecydowanie polecamy coś innego.

2/5

Zobacz koniecznie