"Jeśli to Beauvillon to zjem swojego buta!" - Blind test Beauvillon vs Reszta Świata

Beauvillon Test Do Trzech Dych Pl2

Carlo dla ubogich? Kadarka dla bogatych? A może po prostu rozsądny wybór? Beauvillon w ciemno!

Przed nami starcie z kolejnym klasykiem polskich marketow, chętnie wybieranym przez rzesze klientów jako produkt „sprawdzony i dobry”. Kto inny powie (a konkretnie nasza czytelniczka Ola :) ) cytuję: „Koszmar polskich wesel i innych imprez okolicznościowych ramię w ramię z Carlo Rossi”.

No właśnie, widzimy tu pewną analogię do słynnego Carlo. Z tym, że Beauvillon jest sporo tańszy. I nie ma prawie żadnego wsparcia marketingowego. Carlo dla ubogich? A może Kadarka dla bogatych? A może po prostu rozsądny wybór za przyzwoite pieniądze?

Ciekawostka: Beauvillon mimo, że ma francuską nazwę, francuski styl etykiety, to jedynym winem pochodzącym z Francji jest Beauvillon wytrawny. U reszty, mimo, że butelkowane jest we Francji, to winogrona pochodzą „z Unii Europejskiej”. Chodzą słuchy, że z Bułgarii (sprawdzimy to).

Jako pretendentów do obalenia Beauvillona z piedestału tanich czerwieni wybraliśmy trzech losowych zawodników z półki Lidla o podobnym charakterze (dry, medium dry, medium sweet) i cenie (w przeliczeniu na litr – Beauvillon jest sprzedawany w butelkach 1l).

Test odbędzie się w ciemno, za każdym razem spróbujemy zgadnąć, które wino to nasz mistrz, a który pretendent.

Zaczynamy!

======================
PÓŁSŁODKIE:

Wino A

Cienki zapach malin i czereśni podszyty, z lekkimi naleciałościami ziołowymi i nutą gumy balonowej. Lekko chemiczny. W sumie nienajgorszy.

Nochal typowy dla półsłodkich z najniższej półki cenowej – cienki, banalny, z nutami malin i czereśni, a raczej najtańszych landrynek o takim smaku. Gdzieś w oddali może kręci się nuta ziołowa, ale raczej to efekt niedotlenienia spowodowany usilnym poszukiwaniem czegoś ciekawego w tym bukiecie.

W ustach… No cóż, słodka oranżada wiśniowa. Mało kwasowości, mało tanin, cukier robi tu całą robotę. Na plus jako taka długość w ustach i jakiś zalążek pieprzności na finiszu. Bez tego byłaby to barwiona słodka woda bez charakteru.

Wino jest słodkie i pijalne, na tym się kończy jego lista zalet. Jeśli to jest Beauvillon, to naprawdę rozczarujemy się gustem setek tysięcy Polaków.

1,5/5

Typ: A to Portugieser Semi Sweet. Tutaj sprawa była uproszczona, bo niedawno go recenzowaliśmy (niestety nie było w Lidlu innego półsłodkiego w tej cenie) i minęło zbyt mało czasu, by zapomnieć charakterystykę tej oranżady.

Wino B

Owoc ma w tym bukiecie nieco więcej siły niż w winie A, nawet pokusilibyśmy się o przypisanie mu jakiejś soczystości. No dobra, może nie soczystości, ale pod płaszczem cukru i gumy balonowej jakiś owoc się czai – dobre i to. W miarę napowietrzania robi się bardziej kompotowy, ale koniec końców jest to aromat akceptowalny, a po kiepskim nosie wina A tyle nam wystarczy, by ogłosić go zwycięzcą tej kategorii.

Nieco więcej treści niż w winie A. Podobnie jak w nosie, i w ustach poza słuszną dawką cukru znalazło się miejsce na garść owoców – są wiśnie, maliny, trochę dżemu wiśniowego. Nie ma co mówić o jakiejś głębi czy eksplozji smaków, ale doceniamy, że w ogóle są. Kwasowość jest symboliczna, nie daje rady zrównoważyć cukru, ale za to pojawia się jakieś wspomnienie po taninie. Finisz akceptowalnej długości, słodki, miękki – niby ok, ale woleliśmy to muśnięcie pieprzności z wina A.

Klasyka tanich, czerwonych półsłodkich. Cukier, garść nut owocowych, lekkość i miękkość. Generalnie okrutnie nudne i nieciekawe wino, ale jako tako przyzwoicie zrobione. Z pewnością da się gorzej wydać hajs, jak widać po winie A.

2,25/5.

Wino B to zapewne Beauvillon, wino nudne i bardzo zachowawcze, ale tak właśnie duzi producenci wina swoje kroją. Będziemy zaskoczeni pomyłką.
--------------------------------------

Beauvillon Semi Sweet Do Trzech Dych Pl
Wnioski: Udało się rozpoznać, choć w innym przypadku mogłoby być różnie – tanie półsłodkie czerwienie lubią smakować podobnie, a Beauvillon jest w sumie książkowym jej przykładem. Da się je wypić, nawet „wjeżdża”, nie będziemy hejtować. Przy niewymagających odbiorcach i ograniczonym budżecie to nienajgorszy wybór.
A - Portugieser semi sweet (11,99zł, Lidl)
B - Beauvillon semi sweet (17,99zł za 1L, wino szeroko dostępne)
=========================================

PÓŁWYTRAWNE

Wino A

Aromat jest jako tako intensywny, ma nieco głębi, otwiera się w miarę napowietrzania. Z początku przejawia głównie dojrzałą czereśnie, nieco wiśni i jagody, by po mocniejszym zakręceniu zaatakować aromatem słodkiej wiśni z pestką z nutą ziół i jakby lekką nutą stajenną. Nie jest to może aromat „piękny”, ta obca nuta wiejskiego obejścia może nieco irytować, ale trzeba oddać, że chociaż coś się dzieje w tym kieliszku.

Wow, to wino to niezłe ziółko! Ma wyraźnie zaznaczoną kwasowość, mało cukru, wyraźną garść tanin i pieprzny finisz. Do tego sporo ciała, wyraźny smak wiśni z pestką, akcent drewna i ziół. Generalnie jest totalnie niezbalansowane i nie ma w sobie za grosz elegancji, ale kurczę, nudnych półwytrawnych poniżej piętnastaka jest opór. Doceniamy odważną rękę winiarzy.

Co ciekawe, oba wina są oznaczone jako półwytrawne. Nie widzimy jednak możliwości, by wino A urzekło fana wina B. I na odwrót. W takich momentach widzimy sens naszej misji recenzentów – kupując któreś z nich w ciemno mogłaby być duża wtopa.

3/5

Typ: to raczej na pewno nie Beauvillon. Zbyt wyraziste, zbyt zadziorne, zbyt „jakieś”. Byłoby szaleństwem skroić takie wino dla mas.
-
Wino B

Prosty, wręcz prostacki nos, gdzie nie dzieje się w zasadzie nic poza mgnieniem wiśni, śliwki węgierki. Płaski, transparentny, nie ma żadnych obcych czy nieprzyjemnych nut, ale czegoś interesującego też z kolei nie można się doszukać. Wąchanie w zasadzie można pominąć.

Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Wodniste, bez tanin i kwasowości, krótkie i płytkie w smaku. Można je też spróbować opisać jako lekkie, owocowe (wszak jest jakieś mgnienie wiśni i śliwek w ustach) i pijalne, ale trzeba naprawdę pić wino z totalnie bezrefleksyjnie, by wygłosić takie poglądy.

Totalna kontra do wina A. Odpowiednik eurolagera wśród win. Cytując klasyka – jest jak seks w kajaku – fucking close to water.

1,25/5

Typ: To Beauvillon. Bez dwóch zdań.
----------------------------------------
Beauvillon Semi Dry Do Trzech Dych Pl
Wnioski: Nasz „Francuzik” rozpoznany bez trudu – do bólu nudny i nijaki. Można go wypić, ale po co? Chyba tylko jeśli nie lubisz wina, a koniecznie z jakiegoś powodu chcesz je pić (fajnie się wygląda kręcąc elegancko kieliszkiem – dziewczyny na to lecą. Tzn. koledzy mówili). Druga butelka za to pokazuje, jak skrajnie różne mogą być wina półwytrawne – nią z kolei możecie wystraszyć konserwatywne winne towarzystwo.
A - Cardal Vinho Tinto 2018 (14,99zł, Lidl)
B - Beauvillon semi dry (17,99zł za 1L, wino szeroko dostępne)

===================================
WYTRAWNE

Wino A

Aromat jest, jakby to powiedzieć, symboliczny. Przy mocniejszym wdechu pojawia się nieco wiśni, śliwki i może nuta suszonych ziół, ale jest to temat na tyle zwiewny i odległy, że sami się zastanawiamy, czy nie zaczynamy fantazjować. Generalnie w bukiecie nie dzieje się nic i można w zasadzie pominąć ten punkt.

W ustach jest po prostu straszne, bez owocu, bez soczystości, z symboliczną kwasowością i tragicznym, gorzkawym, skapciałym (tak, to dobre słowo) finiszem i suchą, łodygową taniną. Dawno nie piliśmy tak niesmacznego wina.

Naprawdę, zapomnijcie o nim.

1/5

Typ: To Beauvillon. Wychodzi na to, że gdy pozbawić go maskującego niedoskonałości cukru, jest pod słodkim odzieniem zwykłym, stetryczałym, obleśnym dziadem. Tfu!
-
Wino B

To wino z kolei jest ultraaromatyczne. Nie trzeba wsadzać nosa głęboko w kieliszek, żeby dostać strzał soczystych, czerwonych owoców – czereśni, wiśni, nieco leśnych jagód. W oddali zdaję się nawet czaić akcent słodkiej, mlecznej czekolady. Po chwili w kieliszku całość nieco się uspokaja, wychodzi nieco brak głębi ale hej, i tak nie spodziewaliśmy się takich wrażeń po winie w tej cenie. Najlepszy nos dzisiaj.

W ustach mamy sporo ciała, zaznaczoną kwasowość fajnie kontrującą resztkę wydaje nam się cukru resztkowego, no i sporo smaku – wyraźne jagody, wiśnie w gorzkiej czekoladzie (takiej 60% :) ), okiełznane, lecz obecne taniny. Mocny strzał w ustach, a po przełknięciu zwolnienie tempa, delikatny finisz z posmakiem lekko posłodzonej kawy.

W ciemno obstawialibyśmy, że to jakiś amerykański zinfandel. I że kosztuje +/- 25zł. Wiemy, że tak nie jest. Dlatego tym bardziej jesteśmy pod wrażeniem. Kolejna flaszka <15zł do zapamiętania.

4/5

Typ: Jeśli to Beauvillon to zjem swojego buta.
---------------------------------------------

Beauvillon Dry Do Trzech Dych Pl
Wnioski: Wytrawny Beauvillon jest fatalny. Koniec, kropka, szkoda strzępić klawiatury. Za to drugie wino – jak się okazuje Cimarosa Ruby Cabernet, wskakuje do grupy naszych pewniaków do piętnastaka. Znają tam się na relacji cena/jakość, nie ma co.
A - Beauvillon Dry (17,99zł za 1L, wino szeroko dostępne)
B - Cimarosa Ruby Cabernet 2018 (12,99zł, Lidl)
=====================================


Wnioski ostateczne: Beauvillon to Carlo Rossi dla ubogich? Może i tak. Tylko, że jest od niego może 10% gorsze, a 30% tańsze. Ale, z resztą, te wszystkie wyliczenia nie mają sensu. Jesteśmy obecnie w tak świetnym położeniu, że na marketowych półkach czekają naprawdę ciekawe i sensowne flaszki za nawet mniej niż 15zł, że uwierzcie, nie warto zawracać sobie głowy bułgarskimi Francuzami czy Karolami z Rosji. Próbujcie! A jak nie chcecie ryzykować, to wiecie gdzie nas szukać :)

Buziaki!

Zobacz koniecznie