Karta Win Niemieckich w Lidlu - Oferta promocyjna od 7.10 do 19.10

Lidl Karta Win Niemieckich Do Trzech Dych Pl2
Wracamy do kart tematycznie geograficznych – po Francji i Nowym Świecie Lidl serwuje nam tym razem ofertę win niemieckich. Co nas bardzo cieszy – jest to oferta daleka od nudy i jazdy po znanych i lubianych samograjach. Oczywiście, dobrych rieslingów nigdy za wiele, ale fajnie też będzie popróbować nowości, jak Scheurebe z Nahe czy Rotlinga z Frankonii, zamkniętego w pięknej butelce „Bocksbeutel”.

Na drugi plusik tej oferty, choć może to przypadek, działa dobra dostępność – całą selekcję znaleźliśmy już w pierwszym odwiedzonym przez nas Lidlu – obyło się bez zdzierania podeszw w poszukiwaniu flaszek przez pół miasta  ;) No i dużo słodziaków w ofercie! Ale czy to plus? To już zależy od Waszych preferencji. Jedziemy z testem!
================================
Spatburgunder Pfalz Halbtrocken 2017 Do Trzech Dych Pl2
Spatburgunder to nic innego, jak niemiecka nazwa dla pinot noir. Niemcy nie cackają się z nim jednak tak jak Francuzi i tłuką z niego również tanią masówę, którą możemy nabyć np. w Lidlu za 13,99zł. Czy z tego kapryśnego, finezyjnego szczepu, za który wielu dałoby się pokroić da się też zrobić pijalną tanioszkę?

Spatburgunder Pfalz Halbtrocken 2017
13,99zł
Palatynat
Czerwone, półwytrawne

Co by nie owijać w bawełnę, aromat nam się nie podoba. Owoce są w nim skapciałe, zwiędnięte, zapomnijmy o jakiejś soczystości czy świeżości. Jest w nim za to dziwna nuta lakieru do paznokci i nalewki „Leśny Dzban” z Ostrowa Wielkopolskiego. Sytuację ratuje nieco chwila napowietrzenia, obce aromaty umykają w czasie, ale i tak nie zostaje wiele, czym można by się zadowolić.

Ok, ma jakiś smak wiśniowo-truskawkowo-ziołowy, ale niestety płaski tafla lodowiska, krótki i nieskomplikowany. Na plus zachowany rozsądny balans kwasowości i cukru i to, że nie jest jakieś paskudne. No i kosztuje śrubki. Sam Lidl jednak rozpieszcza nas w tej półce cenowej tak bardzo, że już nam nie wystarcza, że wino poniżej 15zł da się wypić. Szukamy dalej.

1,75/5
-----------------------------------------
Franken Rotling Halbtrocken 2016 Do Trzech Dych Pl
Kolejna nie lada gratka – frankoński Rotling, czyli wino różowe produkowane z kupażu białych i czerwonych winogron. A jeśli jeszcze dodamy, że opakowany jest w klasycznego Bocksbeutela, czyli butelkę o gruszkowym, spłaszczonym kształcie, to już totalnie chcemy go kupić. Oby zawartość nie rozczarowała.

Rotling Franken Halbtrocken 2016
19,99zł
Frankonia
Różowe, półwytrawne

W nosie mamy miks świeżych, cytrusowych nut z cukierkami jogurtowymi Alpenliebe, nutkę kwiatową i ogólne miłe wrażenie świeżości. Przyjemny, szczery, dość oryginalny bukiet, podoba nam się i zachęca do umoczenia dzioba.

W ustach nieco nieco rozczarowujące. Przede wszystkim jest dość wytrawne, cukru ma niewiele, kwasowość jest obecna, ale dziwnie przytępiona. Smak cytrusowo-poziomkowy jest dość płaski, a na finiszu pojawia się cień zalegającej, nie do końca przyjemnej goryczki.

Nie ma tragedii, jednak nie dostarczyło tyle radochy, ile byśmy się spodziewali. Plus za oryginalną flaszkę i pochodzenie, ale szukając lekkiego „halbtrocken” można już w ustach się mocno naciąć.

2,5/5
------------------------------------
Muller Thurgau Trocken 2018 Do Trzech Dych Pl
Muller Thurgau rośnie w Niemczech wszędzie, i to w dużych ilościach. Daje wina „easy-going”, raczej nie rozmawia się o nim przy temacie win wybitnych, ale lubi się odznaczyć dobrą relacją ceny do jakości. Kojarzycie te wieczory, że jedna flaszka to wam za mało, a głupio otwierać drugą? Ta ma litr pojemności, więc jeden problem z głowy :)

Muller Thurgau Trocken 2018
14,99zł
Dolina Mozeli
Białe wytrawne


Dość przyjemny, lekko słodki aromat dochodzi z kieliszka do nozdrzy, nie powala intensywnością ani też głębią, mamy tu podstawowe nuty bukietu nieskomplikowanego młodego wina – zielone jabłko, trochę cytryny, w tle wytrwali znajdą odrobinę akcentów kwiatowych. Tylko tyle i aż tyle – wącha się nieźle, a w tej półce cenowej to już komplement.

Kwasowość jest na umiarkowanym poziomie, cukru resztkowego też się szczypta znajdzie, więc cała konstrukcja sprawia dość miękkie wrażenie. Smaki nie są porażająco intensywne, ale nie jest to też całkowita mielizna, mamy tu zarys chrupkiego jabłka, nieco skórki cytryny, a na finiszu zdaje nam się wyczuć nawet nutę mango.

Wino stołowe z niezłej póły, tak byśmy je określili. Jedzie środkiem skali wszystkimi parametrami, jest średnio kwaśne, średnio słodkie, średnio soczyste, średnio zbudowane… Jest więc duża szansa, że się z nim polubicie, zwłaszcza, jeśli szukacie po prostu „wina”, bez żadnych preferencji, po prostu taniego i przyzwoitego. Ta litrowa flacha zda ten egzamin.

3/5
*Uwaga! Zamieszczona tu recenzja dotyczy wina z "Mosel", natomiast w gazetce jest taka sama butelka, tylko z "Pfalz", której albo nie było w naszym Lidlu, albo pomyliliśmy butelki. Ustalamy to.
----------------------------------
Van Goler Spatburgunder Trocken 2018 Do Trzech Dych PlPonownie Spatburgunder, tym razem już na bogato, bo za całe trzy dyszki. Pamiętając jednak niedawnego pysznego rieslinga z tej samej winnicy, bardzo chętnie wyciągnęliśmy tę małą fortunkę i zakupiliśmy jego czerwonego kolegę. Van Goler umie w wino, czy raz mu się udał strzał? Let’s check!

Van Goler Spatburgunder Trocken 2018
29,99zł (cena promo 24,99zł)
Badenia
Czerwone, wytrawne

Aromat nie wyskakuje może z kieliszka z siłą rakiety Apollo, ale gdy już zaszczyci nasz nos swoją obecnością, to stwierdzamy, że warto było czekać. Z początku wydaję się dosyć „zwykły”, ale dajcie mu chwilę, parę głębszych wdechów, a znajdziecie kilka subtelnych, przyjemnych niuansów. Jest wiśnia w lekkim likierze, niedojrzała śliwka, trochę klimatów rodem z parku – mokre gałęzie, liście. Nie ma wielkiej głębi, nie ma intensywności, ale jest czystość i niezła jakość. To nie typ co powala na kolana, raczej nie przeszkadza, a od czasu do czasu daje sygnał, że warto wziąć głębszy wdech. Plusik.

Kwasowość na całkiem solidnym poziomie, jednak nie dominuje nad całością konstrukcji wina, która swoją drogą jest dość ciekawa, bo ciała ma niemało, taninę zarysowaną cienką kreską, owocowe smaki są subtelne, dają górować nad sobą nutom ziołowo-pestkowym. Całkiem długi finisz jest gładki i nieco rozgrzewający.

Nie jest to może najlepszy spatburgunder naszego życia, nieco brak mu „strzała”, charakteru, jakiejś interesującej, wyróżniającej się z bukietu nuty, ale trzeba mu przyznać, że jest dobrze skrojony, elegancki i bez wad. Jeśli macie ochotę na chłodną czerwień, z wycofaną owocowością i odrobiną więcej kwasu – bierzcie tego schludnego Niemca. Zrobi robotę.

3,5/5
-----------------------------------
Dornfelder Regent 2018 Do Trzech Dych Pl
Rzadko spotyka się nazwę „Regent” na etykietach win marketowych. Tą powstałą w 1967r niemiecką krzyżówką na naszym rynku posiłkują się głównie pracujący w ciężkich warunkach przyrody polscy winiarze. Ale czego by nie użyć do kupażu wina za 12zł jak łatwego w obsłudze, plonnego szczepu? I puff, tak powstał lidlowski Dornfelder-Regent :) Ok, wodze fantazji na bok, sprawdźmy samo wino. Może okaże się hiciorem w swojej cenie. W końcu „Sommelier poleca” ;)

Dornfelder-Regent 2018
13,99zł (cena promo 11,99zł)
Palatynat
Czerwone, półwytrawne

W nosie jest naprawdę przyjemny jak na wino za tę kasę – głębii i wielu warstw oczywiście nie oczekujcie, ale ma to, co powinno młode, nieskomplikowane wino – swoistą werwę i szczerość, świeży, owocowy, i nawet trochę siły na podróże z kieliszka do nosa – intensywność na przyzwoitym poziomie. W bukiecie głównie malina ze śliwką węgierką, w drugim szeregu jedynie mgnienie nuty gotowanych warzyw, której raczej nie powinno tu być. Nie przesłania ona jednak ogólnego dobrego wrażenia.

W ustach jest co prawda słuszna ilość cukru, ale poza nią też garść ciekawych niuansów, które mogą przykuć naszą uwagę. Szczypta kwasowości, całkiem konkretna doza pestkowej goryczy (nie przesłoni ona ogólnego słodkiego wrażenia, spokojnie cukroluby ;) ), zarys taniny i pieprzności na finiszu.

Trochę to fajne, trochę zabawne zarazem, bo wino sprawia wrażenie jakby było ulepione z kilku win w jedno. Ma jednak 3 zasadnicze zalety sprawiające, że totalnie warto je kupić – jest tanie, dość smaczne i na tyle ciekawe, że da się sklecić o nim kilka zdań. Poniżej piętnastaka to zdecydowanie dobry wybór, pan Sommelier nie kłamał.

3,75/5.
--------------------------------------------
Scheurebe Halbtrocken 2018 Do Trzech Dych Pl
A tu to już w ogóle ciekawostka – przyznajemy, musieliśmy posiłkować się wujkiem Google przy pisaniu tego wstępu. A więc, scheurebe to powstała w 1916r krzyżówka rieslinga i sylvanera. Wino powinno być aromatyczne i słodkawe. Opis nam się podoba, flaszka też – jest nowoczesna i elegancka. Cena porównywalna z paczką fajek zachęca jak najbardziej – bierzemy!

Scheurebe Halbtrocken 2018
14,99zł
Nahe
Białe półwytrawne

Aromat jest naprawdę spoko, trochę leci w klimaty muskatowe, mamy tu słodkie jabłko, brzoskwinkę, garść płatków róży i syropu od ananasa w puszce. Zachowuje przy tym też swoistą świeżość. Od konkretnych przedstawicieli gatunku odróżnia go jedynie przeciętna intensywność, ale z drugiej strony chroni nas ona przed efektem zmęczenia bukietem. Plusik.

W ustach jest nieskomplikowane, nie dzieje się tu wiele, ale tym, co oferuje, spełnia wzorowo standardy dobrego, taniego słodziaczka – jest naprawdę smaczne, łatwo je się pije, rozsądna ilość cukru przykryta jest lekko tylko zaznaczoną kwasowością, miękkie smaki słodkiej gruszki i brzoskwini. Nie zmusza do refleksji, ale cieszy podniebienie i szumi w głowie. Potrzeba czegoś więcej za cenę średniego kebaba?

4/5
------------------------------------------------------
Piesporter Goldtropchen Riesling Auslese 2018 Do Trzech Dych Pl
Riesling z nad Mozeli, klasy pradikatswein, z dojrzałych winogron (auslese), za piętnastaka? Takie akcje nie zdarzają się zbyt często. Gdzie jest kruczek? Oby nie w jakości, bo liczymy, że znajdziemy kolejnego pewniaka w dziedzinie niedrogich słodziaków.

Piesporter Goldtropchen Riesling Auslese 2018
17,99zł (cena promo 14,99zł)
Dolina Mozeli
Białe, półsłodkie

Nos jest szczerze mówiąc taki, jak sobie życzyliśmy, że będzie. Mamy tu ciężki, słodki, nawet kojarzący się z kandyzowanym, owoc. Jest mango, ananas, ale też czerwone jabłko. Za nimi delikatna nuta miodowa, konserwowej brzoskwini. Dużo składowych, trzeba się ich trochę naszukać i nie świdrują one może zmysłów, raczej obcujemy z nimi „przez koszulkę” ale hej, to nie żadne grand cru, to flacha za mniej niż dwie dychy. W swojej kategorii nos ma na piątkę z plusem.

Sporo cukru w ustach, kwasowość nie daje rady jej kontrować, ale pewnie większości zdecydowanych na to wino będzie to odpowiadać. Smak jest całkiem głęboki, z nutami egzotycznych owoców, miodu i gruszkowej słodkiej landrynki. Ciało, mimo 8,5% alkoholu (mamy nadzieję, że niski woltaż was nie odstraszy ;) ) dzięki dużej zawartości cukru wydaje się całkiem konkretne. Wino znika z ust troszkę za szybko, niż byśmy tego oczekiwali, ale to jedyna duża wada, jaką widzimy.

Cóż powiedzieć, za obecne 15zł, które za nie wołają, to must-have w kategorii deserowych win. Da się nim pocieszyć solo, świetnie uzupełni babcine, niedzielne wypieki. Za regularne 18zł również nie ma co wybrzydzać. Brawo Lidl!

4,5/5


Zobacz koniecznie