Miniprzegląd nowości z Netto

Netto Nowe Wina Do Trzech Dych Pl2

Wpadliśmy do Netto po mrożone pierogi i mleko bez laktozy, ale naszą uwagę przykuła alejka z winem i jaskrawe plakietki NOWOŚĆ!

Wybraliśmy więc (prawie) randomowo cztery flaszki, żeby rozeznać się czy warto wybrać się do Netto po świeżą ofertę.

-------------------------------------------
Le Sofore Nero d’Avola 2017
24,99 pln
Czerwone, wytrawne
Włochy, Sicilia DOC

Nero d’Avola jest dla Sycylijczyków tym, czym nebbiolo dla Piemontu. Choć nie tak powszechnie wielbione, produkuje solidnie zbudowane, mocno podkręcone owocem wina.

Co ważne dla nas i wielbicieli winnych mocarzy, porządne butelki można dostać w rozsądnej cenie. Jak wypada nero z Netto?

Nos jest dość mocny, ale “efektu łał” się nie spodziewajcie. Rządzą dojrzałe czereśnie i lukrecja, dają o sobie znać liście tytoniu i papryczka chilli. Zapach jest jeszcze świeży, lekko pikantny, trudno się do czegoś przyczepić, ale synapsy w mózgu nam od tego nie zwariują- jest raczej prosto.

Choć przyjemnie świeże i owocowe, jest raczej płaskie, krótkie, nie daje zbytnio do myślenia. Wiśnie i jagody są wsparte przez suszone śliwki, maliny i skórzaną nutkę. Miękkie taniny i harmonijna kwasowość sprawiają, że wino jest zbalansowane i gładko wchodzi. Na pewno nie należy do chudzielców, ale ciało nie pokazuje całego potencjału szczepu. Końcówka trochę pikantna i alkoholowa, ale nie drażniąca, fajnie rozgrzewa.

Wino zrobione bez ryzyka i kombinacji. Nie twierdzimy, że złe- nadałoby się na niezłe wino domu w knajpie. Na pewno zasmakuje niejednemu, ale mamy świadomość, że nawet w naszym segmencie cenowym da się znaleźć pozycję z większym charakterem. Pomimo to butelka wypita bez skrzywienia, a nawet z małym uśmiechem. Takie ciepłe, nienachalne wina też są potrzebne.


3/5

---------------------------------------
RPA Pinotage Medium Dry

17,99 pln

Czerwone, półwytrawne
RPA


Południowa Afryka i pinotage kojarzą się jednoznacznie. Nigdzie indziej ta odmiana nie osiągnęła ułamka takiej popularności. Choć najlepsi producenci robią wina z potencjałem do długiego starzenia, ogromnym ciałem i niepodrabialnym smakiem, to masowej byle jakiej taniochy jest od groma. Nasza flaszka z Netto była butelkowana w Bielsku-Białej, rocznika nie znamy. Obawy więc są, ale jak zawsze dajemy szansę.

Zapach jest jeżynowy, trochę pieprzny i bardzo, bardzo smolisty. Średnio intensywny, początkowo może wydawać się ciekawy, ale bywa męczący i jest nudnawo jednostajny. Nie pomaga mocno wyczuwalny alkohol.

W ustach łatwiejsze w odbiorze, pomimo sporego ciała, nut pieprznych i smolistych. Śliwka i jeżyna oraz posmak grillowanego antrykotu otaczają delikatne, słodkawe taniny. Wyższa kwasowość ożywiłaby nieco całość, bo jest niestety nieco przymulająca.

Nie wróżymy wielkiej popularności. Śmieszna etykieta z żyrafami, ale poza tym niewiele wnosi.
Zbyt nijakie, niezdecydowane czy chce być półwytrawnym lekkoduchem czy podstawką dobrze zbudowanego pinotage. Ciężko znaleźć dla niego sensowne zastosowanie.

1,75/5


------------------------------------------------
Falkenburg Riesling Trocken 2018

19,99 pln

Białe, wytrawne

Niemcy, Palatynat

Litrowa flacha jest kusząca, zwłaszcza, że to nieustannie modny w Polsce niemiecki, wytrawny Riesling poniżej dwóch dych. Tylko czy to nie brzmi zbyt pięknie, żeby było jeszcze dobre?  

Nos to dojrzałe owoce: ananas, słodka nektarynka, żółta gruszka, cytryna. Aromat ochoczo atakuje nozdrza, ale rieslinga stać na sporo więcej. Niemniej daje sporo frajdy, zalecamy dużo wąchania.

W ustach jest świeże, perliste. Balansuje na skraju półwytrawności. Grejpfrutowa kwasowość się nie narzuca, trochę więcej nadałoby rześkości. Dość zdecydowane ciało uzupełniają nuty cytryn, gruszki, zielonego jabłuszka i wosku pszczelego. Finiszuje grejpfrutowo, całkiem długo, z przyjemną, lekko zarysowana goryczką i nutą paliwa do diesla. Choć proste i bezpośrednie, to całkiem eleganckie.

Jest w porządku! Tanio, dużo i daje radochę. Jasne, że jest masowe i proste jak drut, ale wiele osób znajdzie w nim to czego szuka- trochę egzotyki, odświeżającego relaksu, przyjemną teksturę. Nad jeziorko można brać.

3/5

---------------------------------------------
Le Grand Noir Moscato 2018

32,99 pln

Białe, słodkie

Francja, Langwedocja-Rousillion

Słodkie wina do trzech dych to często przecukrzone potwory, w których słodycz to jedyne na czym producent się skupia, kosztem balansu i niestety smaku. Smutna prawda, a przecież można lepiej. Inne propozycje Le Grand Noir nam się spodobały, więc dopłaciliśmy w Netto niemal trzy złote ponad normę, żeby sprawdzić czy słodkie moscato też im wyszło.

Zapach przypomina pomarańcze, mandarynki, słodkie gruszki i działkę pełną kwiatów. W tle powiewa nuta cytryny. Jak na muscat przystało, jest intensywnie, słodko, bezpośrednio. Nie czuć jednak natrętnej, perfumowanej sztuczności- za to plusik. Nie ma co się doszukiwać niuansów- to wino gra w otwarte karty i wszystko co ma najlepsze w aromacie pokazuje od razu.

Słodycz od razu rzuca się na język, ale nie jest naciągana ani syntetyczna. Co ważne, nie jest mdłe, zadbano o kwasowość dla balansu. Mandarynka i gruszka to pierwsze skojarzenia, mamy trochę cytryn i jabłek. Finiszuje pomarańczowo, nieśpiesznie i wcale nie za słodko.

Próbowaliśmy już słodkich bieli i efekt często nie był zadowalający. Le Grand Noir z klasą wchodzi w tę niszę. Choć słodkie, jest eleganckie, cukier nie jest w nim religią, tylko środkiem wyrazu. Teściowe je pokochają, my też jesteśmy zadowoleni.

3,5/5

Zobacz koniecznie