Małpki z Lidla

Nazwa wina:
Rodzaj wina: Białe, Wytrawne
Miejsce zakupu: Lidl
Ocena DO TRZECH DYCH:
Cena: PLN

 

Nazwa/szczep: Chenin Blanc South Africa 2011 & Cimarosa Cabernet Sauvignon 2010 Rodzaj: czerwone, wytrawne & białe wytrawne Cena: 4,99PLN (0,25l) Miejsce zakupu: Lidl Ocena: *, akceptowalne & ***, polecane

Jak pokazały ostatnie wybory parlamentarne na "małpkach" można zbić karierę polityczną, czy można jednak ją również zbić w segmencie win do trzech dych? W końcu tu konkurencja jest o wiele większa. A na poważniej, ze sprzedażą wina w "małpkach", czyli butelkach o małej pojemności, przeznaczonych do jednorazowego spożycia w Polsce się dotychczas nie spotkałem. Dlatego, gdy zobaczyłem, że Lidl wprowadził do Polski charakterystyczne małe (0,25l) butelki, ucieszyłem się. Żona chwilowo wina nie pija, a marnowanie trunku z dużych butelek nie należy do rzeczy przyjemnych.

Do pary nabyłem dwie buteleczki. Pierwsza to białe Chenin Blanc, młodziak (2011) z RPA. Tu niestety nastąpiło rozczarowanie. Lidlowskie Chenin Blanc było cieniutkie, należało do kategorii win, które nazywam sokami. Nie jest wstrętne, tylko takie jakby rozwodnione. W zapachu nawet przyjemne, standardowe lekkie cytrusy, w smaku sok cytrynowy z leciutkim cukrem. Wino podobne do kiedyś tu opisywanej Sophii z Vinpromu. W chwilę po wypiciu, zapomina się, że się to wino piło. Moja ocena: *

Drugie wino to zaporcjowana do małych butelek lidlowska Cimarosa. Pierwszy zapach i znowu wtopa, alkohol, a pod nim jakieś resztki czerwonych owoców.W smaku bardzo podobnie, alkohol pokrywa wszystko, niby są jakieś garbniki, ale żeby wyczuć coś? Nie idzie. Z tą butelką coś mnie jednak tchnęło. Została na noc w lodówce. Na drugi dzień było już znacznie lepiej, w zapachu żona wyczuła coś słodkiego, przyjemnego, ja podobnie, pachniała Cimarosa lekko jagodami. W smaku też lepiej, alkohol się lekko schował, wyszło wino dość mocno garbnikowe, lekko słonawe, może nie powalające, ale jako wino stołowe zupełnie przyzwoite. Wypiłem z przyjemnością podczas pisania recenzji. Moja ocena: ***