Słony pomidor

Nazwa wina:
Rodzaj wina: Czerwone, Wytrawne
Miejsce zakupu: Lidl
Ocena DO TRZECH DYCH:
Cena: PLN

 

Primitivo_Lidl_2Nazwa/szczep: Primitivo di Manduria 2008 / Primitivo / Włochy Rodzaj: czerwone, wytrawne Cena: 14,99 Miejsce zakupu: Lidl Ocena (0-100): 80 Lidl pozazdrościł chyba Biedronce medialnego sukcesu, jeżeli chodzi o tańsze wina. Od kilku tygodni, przy okazji prezentacji produktów właściwych kuchniom poszczególnych krajów (Francja, Grecja, Niemcy, Włochy) można również kupić pochodzące z odpowiedniego kraju wino. W tym tygodniu mamy Włochy, Primitivo di Manduria pochodzi właśnie z tej kolekcji. Krótki rzut oka na butelkę pokazuje, że wino butelkowane było w zakładzie V.E.B. Bardolino. Nie udało mi się znaleźć o nim wiele informacji w sieci, ale wygląda na lokalną wytwórnie win produkującą na potrzeby Lidl-a. Stamtąd pochodzą m.in. lidlowski (niedawno recenzowany) Shiraz oraz Montepulciano d`Abruzzo. Oba wina nie wyróżniały się niczym specjalnym, ale jak na trunki za 9,90 nie były też fatalne. Primitivo di Manduria to zawodnik z klasy nieco wyższej i, piszę to od razu, ma moją rekomendację. Gabriel pisał o Primitivo jako o winie pachnącym skórą, tytoniem, prostym i potężnym w smaku. Coś w tym jest, chociaż w tym przypadku jego smak kojarzył się mi najbardziej z suszonymi na słońcu pomidorami. Wino miało mocny skoncentrowany, lekko słonawy posmak, wyraźne garbniki.  Podobnie zapach, mocny, wyraźny, kojarzy się z morzem. Idealnie skomponowało się też z zapiekanką porową. Bardzo przyjemna odmiana po wszystkich tanich (i nawet dobrych) Tempranillo, żeby życie miało smaczek. Primitivo_LidlPodsumowując: żona, która zwykle stopuje moje kolekcjonerskie zapędy, kazała mi kupić kolejną butelkę. Niech to mówi za sobie. ... Gab: To teraz ja. Celem weryfikacji i w skutek zakochania w Primitivo musiałem spróbować. I spróbowałem. No niby primitivo, prawie zupełnie nie przezroczyste, ciemne, dość pachnące. Ale takie jakby nie do końca. Słabiutkie. I wtedy na myśl przyszło mi wino wypite na niedawnej wycieczne do Wi(l)na. Menhir. Tak wdzięczną nazwę nosiło naprawdę pyszne primitivo. Różnica polegała na tym, że o ile w Wi(l)nie o mało nie spadłem z fotela jak chciałem wino powąchać, a pierwszy kieliszek mnie lekko zamroczył, to w przypadku tego Lidlowego pomyślałem sobie - no fajne... Ale ma w sobie nutkę, kroplę, cień siły i mocy menhiru... można spróbować... I obiecuję skołować A i żonie A takie primitivo w jakim się kocham ;)